www.glosludu.cz - Kultura
  Ukazuje się od 1945 roku
wtorek | 18 czerwca 2013
 Strona główna / Kultura

Kultura

  • Charlie Straight – „Someone With A Slow Heartbeat”

    wt 17.4.2012 (jb) | Kultura

    W tym zespole tkwi tak duży potencjał, że aż ciarki przechodzą po plecach. Trzyniecka grupa Charlie Straight serwuje nam drugi w dyskografii album studyjny, który jest kolejnym krokiem do przodu po skądinąd udanym debiucie "She's A Good Swimmer". - Słucham regularnie "Trójki", bo to stacja dyktująca trendy we współczesnej muzyce rockowej i jazzowej - powiedział nam Albert Černý, lider i wokalista Charlie Straight. Z mojej strony pragnę dodać, że Charlie Straight z kolei dyktują trendy na czeskiej scenie muzycznej. Już dawno nikt od Ašu po Herczawę nie nagrał tak nowocześnie brzmiącego albumu. Po części to zasługa brytyjskiego producenta Guye Fixsena, w głównej mierze jednak bronią się same piosenki. Ze stertą złomu nic nie wskórałby nawet wielki Brian Eno.

    Najnowszy album ma wszelkie zadatki do sukcesu i to także poza granicami Republiki Czeskiej. Bez bariery językowej i z takim potencjałem muzycznym "Someone With A Slow Heartbeat" bije na głowę wszystkie czeskie propozycje z ostatnich lat. W porównaniu z debiutem, na drugiej płycie mniej jest pierwszoplanowych przebojów. Zespół celuje w rejony bardziej wysublimowane, w smaczki i zakręty, które ujawniają się z kolejnym przesłuchaniem. Otwierający całą płytę utwór "How Do You Like My Earrings" jest kwintesencją ewolucji, jaką przeszli muzycy od czasów swoich pierwszych poważnych kroków na podium. To już dawnio nie ten zespół ze "Zlotu" w Bystrzycy, okrzyknięty wówczas "zaolziańskim The Beatles". W kilku kompozycjach słychać wprawdzie echa Liverpoolu, ale schowane raczej na drugim planie. Charlie Straight wypracowali sobie swój własny, niepowtarzalny styl bazujący na precyzyjnym, mocnym wokalu Alberta, świetnej sekcji rytmicznej i domieszce psychodelii. Z dokładnością szwajcarskiego zegarka pędzi do przodu najbardziej rockowy ze wszystkich utworów na płycie - "Institutions Of The World", którego nie powstydziłby się nawet zespół R.E.M. Spore walory singlowe posiada "Coco", do którego nakręcony jest teledysk rozgrywający się w rodzinnym mieście muzyków - w Trzyńcu. Chłopaki lubią swoje miasto, pomimo że gro czasu spędzają w Pradze. Świadczy o tym inna perełka z albumu - "Too Many Knives" nagrana na żywo w trzynieckim kościele ewangelickim. Pomijając znakomity tekst do tego utworu, najbardziej urzeka właśnie akustyczna atmosfera spotęgowana "bachowskim" kopniakiem w finałowej części. Podobno dopiero z trzecim albumem artysta albo potwierdza swój talent, albo też nagrywa płytę, która wyłącznie pasożytuje na wcześniejszych dokonaniach. Coś szepce mi do ucha, że o losy Charlie Straight możemy być spokojni. Muzyka z najnowszej płyty znakomicie sprawdza się też na koncertach. Na jednym z ostatnich występów - w ostrawskim klubie "Fabric" - Charlie Straight dali takiego czadu, że zachrypnięty Albert Černý drugiego dnia musiał przesunąć termin wywiadu dla naszej gazety.

     

Prenumerata

Najczęściej czytane w tym tygodniu

Kongres Polaków

Pogoda w regionie

Co w terenie

 

 

Historia gazety  Redakcja  Reklama   Prenumerata  Kontakt  
© Created by Toras s.r.o.