Kolejny Zjazd Gwiaździsty już za nami
wt, 9.2.2010

Ceremonia otwarcia Zjazdu Gwiaździstego była bardzo widowiskowa. Na zdjęciu członkowie zespołu Night Fire.
Zimę bez Zjazdu Gwiaździstego trudno sobie wyobrazić. 39. edycję tej prestiżowej imprezy narciarskiej przygotowała i dopięła na ostatni guzik Polska Szkoła Podstawowa w Wędryni. Wystartowali uczniowie polskich podstawówek od Lutyni Dolnej po Mosty koło Jabłonkowa. Gościnnie w imprezie wzięli też udział zawodnicy z zaprzyjaźnionej czeskiej szkoły w Wędryni i partnerskiej z Goleszowa.
W klasyfikacji medalowej najlepsza okazała się polska podstawówka z Jabłonkowa, podobnie zresztą jak w ubiegłym roku. Jabłonkowianie wyprzedzili PSP w Bystrzycy oraz polską podstawówkę z Trzyńca I. Łatwo było zauważyć, że zwłaszcza szkoły z beskidzkich zakątków Zaolzia podchodzą do Zjazdu bardzo poważnie. Powiedzenie, że gorole z nartami już się rodzą, w przypadku Zjazdu Gwiaździstego obowiązuje w stu procentach. „Dolańskie" szkoły w ostatnich kilku latach zrobiły jednak duże postępy. - Z Karwiny do Mostów to godzina drogi, czyli żadna tam odległość - powiedział nam Andrzej Bizoń, kierownik drużyny PSP Karwina. - Wiem, że sporo uczniów z naszej szkoły regularnie jeździ na nartach. Do Zjazdu można się więc dobrze przygotować, bez względu na to, czy mieszka się w górach czy też w dolinach. Dużym plusem i ułatwieniem jest też szeroki wybór nowoczesnego sprzętu w sklepach - dodał Bizoń, zastępca dyrektora karwińskiej placówki. Zjazd Gwiaździsty tradycyjnie obejmował dyscypliny alpejskie i klasyczne. W alpejskiej części zawodów po raz kolejny postawiono na slalom gigant. - To najlepsze rozwiązanie, bo stwarza równiejsze szanse dla dobrych i słabszych narciarzy - przyznał Alojzy Martynek z klubu SKI Mosty, który w tym roku ponownie zatroszczył się o przygotowanie trasy na mosteckim stoku. - Było w miarę łatwo - przyznali zgodnie wszyscy młodzi zjazdowcy. O dziwo nie przeszkadzała nawet lekka mgła w pierwszym przejeździe, która teoretycznie mogła utrudnić orientację w górnych partiach trasy slalomowej. Także z tym młodzi narciarze uporali się bowiem znakomicie, a w drugiej serii slalomu znad głów uczestników wyjrzało nawet lutowe słońce. - Czuliśmy się świetnie i najważniejsze, że zaraz na początku złapaliśmy właściwy rytm - powtarzali niczym mantrę najlepsi zawodnicy na mecie slalomu giganta. Gładki przebieg miała także rywalizacja w biegach narciarskich, a dokładniej w sprincie, gdyż dla biegaczy przygotowany był jak zawsze krótki odcinek trasy. Atmosferę podkręcał w dodatku niezawodny Roman Wróbel w roli konferansjera zawodów. Rodzinna atmosfera, kiedy bardziej liczy się sam udział, a mniej zdobywanie medali za wszelką cenę - tak postrzegają Zjazd Gwiaździsty prawie wszyscy jego uczestnicy. - Najbardziej denerwujemy się chyba my, rodzice - przyznał Adam Michalski towarzyszący na stoku swojej córce. Luz i zabawa wyczuwalne były na każdym kroku. - Zjazd jest imprezą pod każdym względem fenomenalną i to nie tylko na skalę zaolziańską - powiedział nam Tadeusz Wantuła, wiceprezes Kongresu Polaków w RC. - Widać na każdym kroku entuzjazm rodziców, którzy potrafią kibicować bez fanatyzmu, a to w zawodach sportowych wręcz unikatowe zjawisko. W organizację tegorocznego Zjazdu Gwiaździstego maksymalnie zaangażowani byli rodzice, członkowie Macierzy Szkolnej w Wędryni. - Postanowiliśmy koszt finansowy imprezy obniżyć poprzez wkład naszej pracy - powiedziała „Głosowi Ludu" Elżbieta Wania, dyrektor PSP w Wędryni. - W przygotowania włączyło się przeszło pięćdziesięciu rodziców oraz około czterdziestu uczniów Gimnazjum Polskiego w Czeskim Cieszynie. Trudno uwierzyć, ale aż tak ogromna grupa ludzi musi się zatroszczyć o sprawny przebieg Zjazdu oraz o to, aby wszyscy mogli się tu poczuć dobrze.JANUSZ BITTMAR
jb